FP mojego sklepiku

FP mojego sklepiku
ForBeauty - sklepik z odzieżą damską

Nasi mili goście

Translate

środa, 18 listopada 2015

Papierowa bombka marszczona - kurs

Witam serdecznie

Po tak długiej przerwie trochę ciężko się ogarnąć z blogiem. Część zaplanowanych postów mi się nie opublikowała. Hmm trudno się mówi, będą musiały poczekać na swoją kolej bo nie zasypie was teraz kurczaczkami wielkanocnymi skoro mamy sezon na bombki choinkowe :D

Sprawdzając najbardziej popularne posty zauważyłam też, że w zeszłym roku nie zamieściłam kursiku na papierową marszczoną bombkę. Zabij, ubij nie wiem jak to się stało bo kurs na pewno szykowałam, a nigdzie nie mogę go znaleźć.

Na szczęście bombeczka jest prosta i szybka do zrobienia, więc szybko robię kursik jeszcze raz i tym razem go publikuję :D


Do wykonania takiej bombki będziemy potrzebować kuli styropianowej oraz pasków papieru ok 2 cm szerokości i 7-10 cm długości. Nie są to jakieś sztywne wymiary. Inne paseczki też będą się nadawać.


Paseczek składamy wzdłuż na pół i marszczymy je jak na zdjęciu. Im mniej dokładnie i bardziej chaotyczne jest marszczenie tym ciekawszy efekt.




Umarszczone papierki doklejamy do styropianowej bombki tak aby w całości ją zakryły.







Teraz wystarczy zamocować haczyk i gotowe


Jeżeli chcecie możecie ozdobić bombkę brokatem.


Uwaga. Bombka jest dość prosta w wykonaniu, ale przyklejanie papierków czasami sprawia problem, bo sprężynują i początkowo się odklejają. Ja używam kleju Magic. Smaruje ok połowy bombki, czekam aż troszeczkę podeschnie by szybciej łączył elementy i dopiero doklejam papierki. Tak samo postępuje z druga połową.

Porada: Zamiast kleju możemy użyć szpilek

Pozdrawiam 
Ulka

wtorek, 17 listopada 2015

Szczerbatek z origami modułowego

Witam

Kto ma dzieci na pewno zna tego smoka. Moje córki uwielbiają Szczerbatka. Nie ukrywam, że ja też ;)



Postanowiłam zrobić go z origami modułowego. Wyzwanie to troszeczkę mnie przerosło i smoka składałam i rozkładałam przez ponad 2 miesiące. Na szczęście udało mi się go skończyć, ale nie ma opcji bym zrobiła go jeszcze raz. Przy tylu poprawkach nie sposób było stworzyć schemat :(

Ja z efektu końcowego jestem zadowolona. Ciekawa jestem czy Wam też się spodoba.





Trochę słabo to na zdjęciu widać ale ma 40 cm długości i prawie 20 wysokości.





Zdjęcie nie są za specjalne bo moduły zlewały się w jedną czarna plamę na zdjęciu. trzeba było je rozjaśnić i bardzo wyostrzyć by cokolwiek było widać. Może gdybym miała lustrzankę byłoby lepiej.

Szczerbatek składa się z ponad 2500 czarnych modułów. I jest tak samo niepokorny jak w bajce. Kilkukrotne doprowadził mnie do płaczu, gdy już prawie skończony wyleciał mi z rąk. 

poniedziałek, 16 listopada 2015

Zmiany, zmiany i wreszcie upragniony powrót na bloga

Witam serdecznie

Oj dawno mnie tu nie było ale to nie z lenistwa lub braku weny twórczej.

Życie nie pyta nas czy jesteśmy gotowi na zmiany i czy w ogóle ich chcemy i jak sobie coś zaplanuje to walnie w nas jak grom z jasnego nieba.

U mnie w ciągu ostatnich kilku miesięcy było bardzo dużo zmian, jednych dobrych innych nie, ale tak to już jest - równowaga musi być zachowana.

Z końcem marca zrezygnowałam ze sklepiku, który wynajmowałam razem z koleżanką. Już od dłuższego czasu coś nie grało miedzy nami i mimo iż prowadziłyśmy dwie różne firmy to wspólna praca w jednym sklepie zaczynała być dla mnie lekko uciążliwa. Poza tym nie bardzo uśmiechało mi się płacić za pół sklepu a zajmować 1/4. Przeniosłam się więc do małego kiosku na targu na zupełnie innym osiedlu. I wiecie co? To była jedna z lepszych moich decyzji. Trochę oczywiście zeszło zanim się się ogarnęłam w nowym miejscu i zanim się klienci przyzwyczaili, ale to normalne. Trzeba było praktycznie zacząć wszystko od nowa.

Koniec roku szkolnego był dla mnie tragiczny.

Na początku czerwca czesząc starszą córcię zobaczyłam, że ma na główce dwa łyse placki średnicy około 1 cm, a parę dni później pojawił się trzeci. Nie czekałam już na umówioną wizytę tylko szybko pojechałam do lekarza. Oczywiście lekarka z wielkimi fochami mnie przyjęła bo nie byłam zapisana, drąc się na cały korytarz "To co, dziecko teraz pani zaczęło łysieć?" Szok. Zwłaszcza, że moja ośmioletnia córa stoi obok mnie, wszystko słyszy i wie, że chodzi o nią. Po badaniu przeżyłam kolejny szok. Lekarka pogłaskała mi córę pogłowie i powiedziała "Biedne dziecko - łysiejesz", a do mnie, że jest to łysienie plackowate i córa pewnie tych długich włosów nie utrzyma.

Taka lekarka z automatu powinna stracić pracę. Tej wizyty nie zapomnę do końca życia. Taka znieczulica u pediatry to jest dla mnie coś nie do ogarnięcia .

Pewnie się domyślacie w jakim stanie wyszłam od lekarza. Przez ponad tydzień jechałam na prochach uspokajających bo nie dawałam sobie rady.

Całkiem inne podejście było już u dermatologa. Panie w kartotece widząc rozpoznanie choroby zapisały mnie na drugi dzień rano, mimo iż zapisy są tylko raz w miesiącu i to nie był dzień zapisów. Pani dermatolog była bardzo miła, spokojna i uczuciowa. Porozmawiała z córcią, kazała się nie przejmować tym co lekarka powiedziała, że włoski szybko odrosną. Gdy omawiała ze mną chorobę i jak postępować wyprosiła córę z gabinetu by jej nie stresować. Później ją znowu poprosiła i jeszcze porozmawiała. Córa wyszła spokojna i zadowolona, że włoski będą odrastać. Dostała też skierowanie do psychologa i kropelki do smarowani łysych placków.

Psycholog to już inna bajka, szybko ją zapisaliśmy ale czeka się na wizytę około 6-9 miesięcy więc się jeszcze nie dostała. Na szczęście płyn zaczął pomagać i pomalutku włoski zaczęły odrastać. Wakacje córcia spędzała z ukochaną babcią więc przez ten czas się wyciszyła i nie pojawiały się już kolejne ogniska choroby.

W połowie wakacji musieliśmy się przeprowadzić. Bardzo się tego obawiałam ze względu na córę by nie dostarczać jej dodatkowego stresu. Na szczęście obyło się bez stresu, a nawet dzieci były zadowolone. Mieszkamy teraz na 10 piętrze. Jazda windą przez pierwsze tygodnie była dla nich jak wizyta w wesołym miasteczku :D Przed i za blokiem mają place zabaw więc ile tylko się dało to siedziały na dworze. Ze swojego okna widzą dworzec i przejeżdżające pociągi.

Jak już się zadomowiliśmy w nowym miejscu, nastąpiła kolejna zmiana. Tym razem jednak zaplanowana i przemyślana. Ze względu na przedłużające się oczekiwanie na wizytę u psychologa postanowiliśmy z mężem, że zainwestujemy w "dogoterapię". Uznaliśmy, że córki są już na tyle duże by zaopiekować się psem. No i mamy w tej chwili już półrocznego sznaucera miniaturę w kolorze czarno srebrnym. Uwierzcie mi jest to najukochańszy pies świata.





Ojojo ale się rozpisałam.

Przez ten czas oczywiście też trochę tworzyłam. Zaplanowane posty mi się nie opublikowały więc trochę je zmodyfikuję i pokażę wam kilka moich zaległych prac.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i dziękuję, że o mnie nie zapomnieliście i odwiedzaliście mojego bloga
Ulka


czwartek, 26 marca 2015

Zielony marzec - Paw z origami modułowego

Witam serdecznie po dość długiej przerwie

Wreszcie udało mi się na chwilkę dojść do kompa i mogę opublikować post z moim pawiem origami.

Mam  nadzieję, że Danutka go zaakceptuje. Do zrobienia tego pawia wykorzystałam masę modułów jaskrawo zielonych i ciemno zielonych, dodatkowo są jeszcze moduły pastelowo zielone i miętowe (które na zdjęciach niestety bardziej przypominają błękitny niż miętowy ). Myślę, że około 90% to powinno być modułów w odcieniach zieleni. Dodatkowe kolorki to niebieski i różowy





Paw czeka na lakierowanie. Jest bardzo delikatny więc muszę kopić specjalnie lakier w spreju by go polakierować. W planach mam jeszcze dodanie trochę brokatu. Mam tylko nadzieję że nie przedobrzę i nie popsuje efektu końcowego i że spodoba się swojej nowej właścicielce.  


I jeszcze odpowiedź na pytanie. Wg mnie do seledynowego pasują wszystkie odcienie pastelowe 

I banerek zabawy:



Lece nakarmić żabkę i z niecierpliwością będę czekać na wyrok Danutki ;)


Ups zapomniałam napisać o swoich upodobaniach co do koloru zielonego więc szybko to naprawiam :)

Kolor zielony bardzo lubię. Jest taki energetyczny. W odcieniach jaskrawej zieleni mam dodatki w moim pokoju. Ubrań w tym kolorze nie mam, ale to tylko dlatego, że się źle w zielonym czuje, ale jako dodatki jest genialny


Pozdrawia serdecznie
Ulka

niedziela, 8 marca 2015

Kurka i zajączek z wytłoczek do jajek

Witam serdeczne

Czas już aby się zrobiło bardziej świątecznie na blogu. Niestety nowych świątecznych ozdób u mnie jak na lekarstwo a to za sprawą uzależnienia od składania modułów origami. Po prostu zakochałam się w modelach z bajek wykonanych tą techniką i obecnie pracuje już nad kolejną ;)

Aby nadać trochę świątecznej atmosfery na blogu postanowiłam zamieścić zdjęcia podstawek do jajek jakie robiłam dwa lata temu. 


dekoracje, dekoracje z papieru, dekoracje świąteczne, dekorowanie jajek, jajka, handmade, kolorowe pisanki, ozdoby świąteczne, ozdoby, praca z dziećmi, recykling, rękodzieło, z papieru, z wytłoczki do jajek, podstawka do jajek, kurka, zajączek, Wielkanoc,

dekoracje, dekoracje z papieru, dekoracje świąteczne, dekorowanie jajek, jajka, handmade, kolorowe pisanki, ozdoby świąteczne, ozdoby, praca z dziećmi, recykling, rękodzieło, z papieru, z wytłoczki do jajek, podstawka do jajek, kurka, zajączek, Wielkanoc,

dekoracje, dekoracje z papieru, dekoracje świąteczne, dekorowanie jajek, jajka, handmade, kolorowe pisanki, ozdoby świąteczne, ozdoby, praca z dziećmi, recykling, rękodzieło, z papieru, z wytłoczki do jajek, podstawka do jajek, kurka, zajączek, Wielkanoc,

dekoracje, dekoracje z papieru, dekoracje świąteczne, dekorowanie jajek, jajka, handmade, kolorowe pisanki, ozdoby świąteczne, ozdoby, praca z dziećmi, recykling, rękodzieło, z papieru, z wytłoczki do jajek, podstawka do jajek, kurka, zajączek, Wielkanoc,

W tym roku również będę takie podstawki robić bo bardzo się podobały moim dzieciom. Spróbuje też zrobić w podobny sposób baranka. Ale co z tego wyjdzie to się dopiero okaże ;)

Pozdrawiam i życzę kolorowych snów
Ulka
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...